Teatr i Opera | Radio | Filmoteka | Wystawy i galerie | Muzyka | Literatura i poezja | Poezja | Rockmetal Trójmiasto | Foto-dzaba | Tworzenie stron www |
Czwartek, 9 września 2010
godzina:

Warto zobaczyć
Recenzje Teatralne
Recenzje Operowe
Sylwetki
Teatry plenerowe
Festival Szekspirowski
Teatry Miejskie
Patronaty
Recenzje Operowe
Wyszukaj  
szukaj  

Polska Opera narodowa – „Straszny Dwór”

Pieśń Moniuszkowa to dworzec stary
Naszego ducha;
Najpierw tam dzwonią z tokajem czary
I śmiech wybucha,
Potem grom bije, przeraża trwoga,
Rozpacz przychodzi po bitwie,
A chorał języków płynie do Boga
By się roztopić w – w modlitwie.

                    (z „Pomnika Moniuszki” Wiktor Gomulicki)

Jest rok 1864, upadło powstanie styczniowe, pozostawiając naród w bólu, żałobie i poczuciu klęski, której piętna nie zetrze praca i walka wielu pokoleń. W tej atmosferze zasiada Moniuszko do „Strasznym Dworem”, którego libretto przyniósł mu Jan Chrzęciński jeszcze w 1861 roku. Praca nad operą szła kompozytorowi wolno i opornie;  paradoksalnie- dopiero w atmosferze powszechnego przygnębienia i poczuciu klęski, Moniuszko zdał sobie sprawę, iż Straszny dwór, ze swą XVIII wieczoną akcją i apoteozą patriotyzmu dawnej Polski, jest tym tematem, który udręczonemu społeczeństwu może przynieść ulgę w cierpieniu.
Publiczność warszawskiej premiery z 28 września 1865 roku zrozumiała intencje kompozytora doskonale. Na widowni polały się łzy, a owacja zmieniła się w manifestację. Rzadko w dziejach teatru sens przesłania tak doskonale jednoczył zamiar twórcy z oczekiwaniami odbiorców.

Libretto:

Akt I

Odsłona 1 (prolog)

Stefan i Zbigniew, dwaj bracia, towarzysze chorągwi pancernej ze zwycięskiej wyprawy wojennej i żegnając się z towarzyszami broni, składają „kawalerskie śluby”:

Stefan
Zamiast bezczynnie służyć w żołnierce,
Wracamy z bratem w domowy próg,
Lecz zachowamy zbroję i serce,
Jak dla ojczyzny wypada sług.
Rdza ich nie ujmie pod panowanie,
A chcąc rycerskie afekta kryć,
Zostaniem oba w bezżennym stanie,
By w każdej chwili swobodnym być!
Toż kiedykolwiek burza nadleci,
Czy to z odległych, czy z bliskich stron,
Już nas nie wstrzyma kwilenie dzieci,
Trwoga krewniaków ni lament żon!

Maciej i chór
Już nas/ich nie wstrzyma kwilenie dzieci,
Trwoga krewniaków ni lament żon!

Zbigniew
wesoło podając ręce Stefanowi
Tęgoś wyrzekł panie bracie,
To mi głowa! To mi plan!
Nie ma niewiast w naszej chacie,
Wiwat! Semper wolny stan!

By wasze pić zdrowie,
Szczęśliwi mężowie,
Hej, hej! Daj nam
Daj tu miodu dzban!
Niech żyją poddani,
Ja nie chcę mieć pani,
Chcę zdrów żyć sam,
Ja sługa, ja pan!

Odsłona 2

Bracia radośnie witani, wracają do rodzinnego domu (tercet „Cichy domku modrzewiowy”). Wówczas to raz jeszcze ponawiają swoje „śluby”. Lecz oto niespodziewanie przybywa ich stryjenka- Cześnikowa, z ukrytym zamiarem wyswatania młodzieńców z dwiema protegowanymi przez siebie panienkami (arietta „Z tej strony Powiśla”). Stefan i Zbigniew planują wizytę u starego przyjaciela ich ojca- Miecznika z Kalinowa, który ma dwie piękne córki na wydaniu. Cześnikowa niepokoi się, gdyż ta „konkurencja” może poważnie zagrozić jej matrymonialnym projektom. Wkracza więc do akcji i próbując odwieźć młodzieńców od planowanej wizyty ostrzega ich, że dwór w Kalinowie jest przeklęty, a każdemu przybyszowi grozi w nim nawet śmierć. Młodzieńcy reagują na te przestrogi śmiechem i wyruszają w drogę.

Akt II

Stary szlachecki dwór w Kalinowie w wigilię Nowego Roku. Chór dziewcząt zebranych wokół kominka („Spod igiełek kwiaty rosną”) sławi jego sielską atmosferę.  Zaczynają się przygotowania do tradycyjnych wróżb, a Jadwiga, jedna z córek Miecznika – w lirycznej dumce („Biegnie słuchać w lasy, knieje”) daje upust swym dziewczęcym marzeniom. Dziewczęta leją wosk na wodę i w nim widzą kształty szyszaków i hełmów. Obecny przy wróżbach Damazy – sfrancuziały prawnik i elegant, który stara się o rękę jednej z panien twierdzi, iż to raczej kształty fraka i peruki. Zabiegi Damazego spełzają jednak na niczym- Miecznik, mówi mu jasno kogo pragnie za zięciów dla swych córek, kreśląc (aria-polonez „Kto z mych dziewek, serce której) idealny obraz Polaka-patrioty, rycerza i obywatela.  Przybywa Cześnikowa, zdecydowana kontynuować swoją intrygę. Obawiając się gwałtownego rozwoju uczuć młodych, oczernia swych bratanków, jako młodzieńców strachliwych i zabobonnych – mają z nich być  „istne dwie niewiasty”.
Nagle, z krzykami i hałasem przybywa do dworu myśliwska drużyna, wiodąca spór o to, kto celnym strzałem powalił potężnego odyńca. Szczególnie zawzięcie swych racji dowodzi stary klucznik Skołuba. Tymczasem okazuje się, że odyniec padł z ręki dwóch młodych szlachciców, przejeżdżających przypadkiem bryką przez teren polowania w drodze do Kalinowa. Są to oczywiście Stefan i Zbigniew którzy wraz z niedostępnym Maciejem zjawiają się po chwili w dworze Miecznika, serdecznie witani przez gospodarza. Miecznikówny, Hanna i Jadwiga, pamiętając opowieść Cześnikowej o młodzieńcach, postanawiają nocą zadrwić sobie z nich i przestraszyć, udając duchy prababek. Na podobny pomysł wpada Damazy, chcący pozbyć się potencjalnych konkurentów i wspierający go Skołuba, obrażony o celny strzał na polowaniu.

Akt III

Nocleg dla gości przygotowano w zamkowej wierzy. Skołuba, chcąc ich przestraszyć, bardzo ekspresyjnie przedstawia strachliwemu Maciejowi dziwnej i nadprzyrodzone zjawiska, jakie zdarzają się tu nocą:

Skołuba
Widzę, a zresztą jest nas dwóch.
Posłuchaj zatem, kiedyś taki zuch!
Ten zegar stary gdyby świat,
Kuranty ciął jak z nut.
Zepsuty wszakże od stu lat,
Nakręcać próżny trud.
Lecz jeśli niespodzianie
Ktoś obcy tutaj stanie,
Pan zegar, gdy zapieje kur
Dmie w rząd przedętych rur.
Dziś zbudzi cię
Koncercik taki.
Boisz się?

Maciej
Nie.

Skołuba
Zażyj tabaki.
Te wielkie malowidła dwa,
Na względzie wasze miej.
Miecznika pra-prababka ta,
Ta pra-prababką tej.
Przy obcych w nocnej dobie,
Te pra-prababki obie
Wyłażą z ram, gdy pieje kur
I nuż w zacięty spór.
Niejednym się
Dały we znaki.
Strach waści?

Maciej
Nie!...

Skołuba
Zażyj tabaki!...
Odchodzi zostawiając Macieja w osłupieniu.

Tymczasem Hanna i Jadwiga zdążyły już się ukryć za wiszącymi na ścianie portretami prababek Miecznika, które natychmiast po wyjściu Skołuby zaczynają się poruszać.  Przerażony Maciej rzuca się do ucieczki, ale śpiący w sąsiedniej komnacie Stefan i Zbigniew śmiechem witają jego zabobonny strach. W końcu Zbigniew zabiera Macieja do swojej sypialni, a Stefan zostaje sam w „strasznej” narożnej komnacie z zegarem i portretami prababek. Nie może zasnąć, opanowują go czułem marzenia, w których wielka role odgrywają błękitne oczy Hanny. Ukryty w zegarze Damazy uruchamia jego mechanizm. Melodia starego kuranta zwraca myśli Stefana  ku nieżyjącym rodzicom:

Stefan


Idzie do okna.
Cisza dokoła, noc jasna, czyste niebo,
Księżyc płynie swobodnie po przestrzeni bez chmur.
Tajemnych uczuć niepojęta władza,
Odbiera sen, tęsknotę naprowadza,
Serca marzenie staje się potrzebą.
Tak... tak... to straszny, bardzo straszny dwór!
Prawdę mówił Maciej stary,
Są tu strachy, są tu czary...
Ten niepokój nieustanny
Myśl o wzroku pięknej Hanny,
Mówią jasno w chwili tej,
Że czarami oczy jej...
Tak... niezawodnie... bo wszedłszy pod ten dach,
Tylko mi tych oczu strach...
po chwili
Nie, nie! Nie myślmy o tym... baczność mości
Stefanie...
Wszak się przyrzekło żyć w bezżennym stanie!
Zegar bije północ.
Cóż to jest?
Maciej mówił, że od lat tysiąca,
Chyba dusza wracająca
Spoza grobu, dla pokuty
Wprowadza w obrót ten zegar popsuty.
Zegar skończywszy bić gra poloneza.
Przestał bić a teraz gra.
Słucha.
Boże mój! melodia ta,
Jakież chwile przypomina!
Niegdyś mój ojciec, w rodzinnym kole naszem
Mnie lub Zbigniewa, starszego syna,
Ucząc drewnianym władać pałaszem,
Tak często nucił ten sarmacki śpiew!
Słyszę te piosnkę
Z dziecięcych wspomnień echem,
Jak płynie z piersi ojca
Do niebiańskich stref!
Widzę, jak matka
Z anielskim swym uśmiechem
Strzeże synów,
Swoich synów
Igrających w cieniu drzew.
Zegar gra.
O matko! matko miła!
Gdyś nas osierociła,
Po twym zgonie
W ojca łonie,
Skonał ten serdeczny śpiew!
Słyszę jak rodzic
Tę pieśń swobodnie nuci,
Gdy za najświętszą sprawę
Spieszy oddać krew...
Widzę jak matka
Niepewna czy on wróci,
Wzywa Boga,
Wzywa Boga,
By łagodził wojny gniew!
Zegar gra.
O matko! matko miła!
Gdyś nas osierociła,
Po twym zgonie
W ojca łonie,
Skonał ten serdeczny śpiew!
Idzie w głąb do okna z prawej strony i staje przy nim zadumany.

 Do Stefana dołącza Zbigniew- on też nie może zasnąć, bo zdążył już zakochać się w Jadwidze. Na próżno bracia przypominają sobie własne „śluby kawalerskie”, nie zdając sobie sprawy, iż ukryte za portretami panny Miecznikówny wszystko słyszą (kwartet „Ni boleści, ni rozkoszy”)! Spostrzegłszy w końcu jakiś ruch za obrazami na galerii, trochę źli, a trochę rozbawieni, ruszają na poszukiwanie żartownisia, zostawiając na straży w komnacie Macieja. Starowina przysypia, więc Damazy uznaje tę chwilę za najlepszą do wymknięcia się z zegara. Jednak Maciej budzi się i choć jest zestrachany, przyłapuje nocnego intruza.
 Stefan i Zbigniew, upewnieni, iż stali się przedmiotem właśnie jego drwin żądają od palestranta satysfakcji.  Nieszczęsny, choć wykrętny Damazy broni swej skóry opowiadając o klątwie, jaka ciąży na Kalinowie za haniebny czyny z przeszłości, które w nim popełniono.  Stąd miała by pochodzić nazwa „Straszny Dwór”. Damazy twierdzi, iż korzystając z obecności młodych rycerzy chciał tylko sprawdzić prawdziwość tej starej legendy. To co mówi, koresponduje z przestrogami Cześnikowej. Wykręty Damazego przynoszą mu szczęście podwójnie, gdyż wzburzeni młodzieńcy nie tylko rezygnują pojedynku, ale postanawiają natychmiast opuścić „straszny dwór” Miecznika. 

Akt IV

Stefan i Zbigniew ujawniają swoją decyzję wyjazdu, nie chcą jednak powiedzieć, co ich do niej skłoniło. Rozgniewany Miecznik jest już gotów podejrzewać ich o tchórzostwo, gdy wzburzony Maciej powtarza mu opowieść Damazego. Miecznik postanawia wyjawić młodzieńcom całą prawdę o „strasznym dworze”, ale przeszkadza mu w tym kulig, który z wrzawą i radosnymi okrzykami zajeżdża pod dwór. Wśród jego uczestników odnajduje się również przebrany Damazy. Miecznik pyta go wprost, dlaczego odważył się rzucić potwarz na jego własny dom. Damazy stara się wykręcić jak umie, aż w końcu wyznaje iż kierowała nim miłość do jednej z córek Miecznika. Groźna postawa braci nie pozwala mu jednak wyznać, czy chodzi o Hannę czy Jadwigę. W końcu wyszydzony Damazy zmuszony jest ratować się ucieczką, a miecznik wyjaśnia tajemnicę „strasznego dworu”.  Nazywano tak Kalinów za czasów jego pradziadka, który miał aż dziewięć urodziwych córek. Były one tak piękne, iż każdy zajeżdżający do Kalinowa młodzieniec natychmiast oświadczał się i błagał o rękę, którejś z nich. Nazwę „Straszny dwór” ukuły więc matki dorastających panien z sąsiedztwa, nie mogące ścierpieć tak poważnej konkurencji. Stefan i Zbigniew przepraszają gospodarza za swoje pochopne podejrzenia i proszą, by uznał ich za zięciów. Wzruszony Miecznik błogosławi obie zakochane pary.

Osoby

·         Miecznik (baryton)

·         Hanna i Jadwiga - jego córki (sopran i mezzosopran)

·         Damazy - zalotnik Jadwigi i Hanny (tenor)

·         Zbigniew i Stefan - bracia, towarzysze pancerni (bas i tenor)

·         Maciej - stary sługa braci (baryton)

·         Skołuba - stary żołnierz i klucznik Miecznika (bas)

·         Cześnikowa - stryjenka braci (mezzosopran)

·         Marta - niewiasta pracująca w domu "panów braci" (sopran)

·         Grześ - pastuch (baryton)

·         Stara kobieta (mezzosopran)

·         Chłopiec (rola mówiona)

  

 Linki zewnętrzne:

Prolog

http://www.youtube.com/watch?v=I4TjVQn8eAA

Aria Miecznika

http://www.youtube.com/watch?v=l2rh6suoQE0

Aria Skołuby

http://www.youtube.com/watch?v=uxME6JmSnSo

Aria Stefana

http://www.youtube.com/watch?v=-BEi1Q8QNbY

Mazur

http://www.youtube.com/watch?v=oTipI30RuwI

O autorze Libretta:

Jan Chęciński (1826-1874) urodził się w Warszawie (jako syn prawnika) i z tym miastem był przez całe dorosłe życie związany (ponoć opuścił je tylko dwukrotnie). Wcześnie zaczął karierę artystyczną- już w 1846 roku jest chórzystą, w 1850 aktorem dramatycznym, od 1860- z przerwami- również „reżyserem dramatu i komedii” teatrów warszawskich, cenionym za konsekwentne popieranie twórczości oryginalnej (wprowadził na scenę utwory między innymi Słowackiego, Szekspira i Schillera). Był również niezwykle płodnym tłumaczem librett operowych (Trubadur, Rigoletto i Traviaty Verdiego, Piękna Helena Offenbacha, Żydówka Halevy’ego i innych), a także autorem librett oryginalnych, wśród nich „Strasznego Dworu” (1865), „Verbum Mobile” (1861), „Parii” (1869). Pisał również komedie, z których największy rozgłos zdobyło „Szlachectwo duszy” (1859) i wierszowana odpowiedź na napaści recenzentów „Krytycy” (1871). Osobne miejsce zajmuje jego pisarstwo dla dzieci- wydał aż trzynaście adresowanych do nich książek, z których część doczekała się licznych wznowień. Niezwykle prawy i życzliwy ludziom Chrzęciński  miał wielu oddanych przyjaciół wśród warszawskich arystokratów. Jednym z najbliższych był Władysław Syrokomla, którego często naśladował w swej twórczości poetyckiej. Libretto „Strasznego dworu” powstało na motywach  „Starych gawęd i obrazów”. K.W. Wójcickiego (1840). 

(Opracował Marek Łomowski czerwiec 2009)

Powrót do strony głownej serwisu Teatr i Opera


            
            Muzyka / Informator kulturalny / Książki i poezja / Teatr i opera / kinoForum kultury
                         Wystawy / Literatura / Radio on-line / FotografiaOrganizacja imprez  
                                           Aukcje on-line / Fotorandki / Spis treści portalu / Reklama 
                                                            Portal Mudzaba.pl Kolektyw Sztuki 
                                                              Kultura i sztuka w Trójmieście